Oni byli najlepsi… w 23. Kolejce Grupy D

fot. Basket Club Swiss Krono Żary

Potyczka w sportowej hali Szkoły Podstawowej nr 5 przy ulicy Okrzei w Żarach otworzyła dwudziestą trzecią kolejkę meczy w grupie D. Koszykarze Basketu Club Swiss Krono Żary zagrali przed własną widownią z KKS-em Tarnowskie Góry. Przyjezdni przyjechali do Żar w dziewięcioosobowym składzie, co wykorzystali to miejscowi w drugiej połowie. Do przerwy zawodnicy Łukasza Rubczyńskiego schodzili do szatni przy wyniku 42:40, co dawało nadzieję na dobre widowisko w drugiej połowie. W trzeciej części miejscowi odskoczyli z rezultatem na 15 punktów – między innymi dzięki akcjom spod kosza Dawida Kołkowskiego (19 punktów z ławki rezerwowej), Mariusza Matczaka (12 punktów, 5 przechwytów, 4 zbiórki, 3 asysty) i celnym trafieniom Kacpra Mąkowskiego (11 punktów, 5 zbiórek). Zawodnicy z Żar dokończyli swe dzieło w ostatniej odsłonie, powiększając różnicę do ponad 20 punktów i nie pozwolili sobie wydrzeć zwycięstwo. Wśród zawodników KKS-u najlepiej spisał się Maciej Balcerzak, notując podwójną zdobycz (15 punktów i 11 zbiórek).

Basket Club Swiss Krono Żary – KKS Tarnowskie Góry 88:64 (20:15, 22:25, 23:10, 23:14)

fot. Tarnovia Basket Tarnowo Podgórne

Blisko oddania dwóch punktów AZS-owi Basket Nysa byli gracze Tarnovii Basket Tarnowo Podgórne. Podopieczni Rafała Urbaniaka fenomenalnie otworzyli premierową odsłonę – celne trafienia Seweryna oraz Miłosza Sroczyńskiego ( kolejno 18 punktów i 9 zbiórek plus 12 punktów z ławki) i Filipa Taisnera (15 punktów) dały wyraźną przewagę gospodarzy 28:10. Gracze Tarnovii mogli spokojnie dowieźć taką zaliczkę do końcowej syreny, lecz nysanie w połowie czwartej kwarty doprowadzili do wyrównania (69:69) i tym samym interesującej końcówki. Duży udział w odrobieniu pokaźnej różnicy miał Michał Krawiec, rzucając z ławki 32 punkty i zbierając 5 piłek. Chwilę potem ten sam zawodnik trafił rzut zza linii 6,75 m, dając minimalnie prowadzenie 72:71. Na 56 sekund przed zakończeniem spotkania skutecznym półdystansem popisał się Taisner, wyprowadzając Tarnovię na trzypunktowy dystans (79:76). Po upływie kilkudziesięciu sekund Krawiec dołożył oczka z półdystansu i linii osobistej, dając 80:79 dla graczy z Nys na 23 sekundy. Lecz ponownie dwoma celnymi osobistymi popisał się Taisner i gospodarze ponownie byli na prowadzeniu (81:80). Nysanie mieli 13 sekund na przechylenie szali na swoją stronę – niestety rzut trzypunktowy spudłował Paweł Kopciński. Tarnovia wygrała z AZS-em Basket Nysa 81:80, tym samym robiąc duży krok w stronę play-offów.

Tarnovia Basket Tarnowo Podgórne – AZS Basket Nysa 81:80 (28:10, 18:23, 21:25, 14:22)

fot. BM Slam Stal II Ostrów Wielkopolski

Piąte wyjazdowe zwycięstwo odnotowała ekipa BM Slam Stali II Ostrów Wielkopolski. Po dość emocjonującym meczu drużyna Kaspera Smektały wygrała w hali Zespołu Szkół Ponadpodstawowych im. Franciszka Ratajczaka z Basketem Club Obra Kościan 90:89. Wydawało się, że ekipa z Ostrowa Wielkopolskiego dowiezie pewne zwycięstwo (przyjezdni prowadzili najwyżej różnicą 21 punktów), ale kościanie postawili mocniejszą obronę na gościach i rywalizacja zrobiła się ciekawsza. Skuteczne trafienia Pawła Ciążkowskiego (22 punkty i 10 zbiórek) oraz Aleksandra Adamczaka (21 oczek, 9 zbiórek) pomniejszyły przewagę BM Slam Stali II do dwóch punktów (86:88 na 2:26 sekund do końca IV kwarty). Minutę później celnym półdystans zaliczył kapitan gości – Krzysztof Chmielarz (20 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty), powiększając różnicę do czterech punktów. W samej końcówce Mateusz Kaczmarek (14 punktów) dołożył punkty z półdystansu i na 32 sekundy było 89:90. Szansę na dobicie gospodarzy miał Szymon Ryżek (29 punktów i 13 zbiórek), lecz nie trafił zza łuku. Miejscowi mieli dwie okazje do przechylenia szali zwycięstwa – najpierw celnym trafieniem z dystansu próbował trafić Jan Sobiech, a zaraz po nim Aleksander Adamczyk. Niestety oba rzuty były nieskuteczne, co w konsekwencji dało przyjezdnym cenne dwa oczka wywiezione z kościańskiego terenu.

Basket Club Obra Kościan – BM Slam Stal II Ostrów Wielkopolski 89:90 (16:26, 28:24, 24:23, 21:17)

fot. Ogniwo Piratesports Szczecin

Podwójna zdobycz Karola Pytysia (30 punktów i 11 zbiórek) i dobra dyspozycja dnia Karola Nowackiego (22 punkty, 14 zbiórek i 9 asyst) dała ekipie Ogniwa Piratesports Szczecin zwycięstwo na własnym boisku z KS Hes BasketBall Wrocław różnicą siedmiu punktów. Obie ekipy w pierwszej odsłonie szły kosz za kosz, wymieniając się prowadzeniem – wykorzystane trzy osobiste przez Nowackiego dały po 10 minutach 25:22 dla szczecinian. Chwilę później koszykarze Ogniwa oddalili się na osiem oczek po celnym dystansie Maksyma Kołodzieja. W późniejszych fragmentach wrocławianie przybliżyli się do gospodarzy na dwa punkty (37:35) po dobrych trafieniach Patryka Filipiaka (10 punktów) oraz Marka Mitmana (12 oczek i 11 zbiórek). Jednak korzystny rezultat dla miejscowych trzymał Pytyś, trafiając punkty spod kosza dające do przerwy 43:38. Po przerwie szczecińska ekipa ponownie odskoczyła na większy dystans, lecz we wrocławskiej drużynie uruchomił się Luka Malakhau (19 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki), który dał minimalną przewagę po trzydziestu minutach dla przyjezdnych – 59:58. Przełomowy moment nastąpił w ostatniej części, gdy Hes prowadził 64:58 na początku czwartej ćwiartki. Miejscowi zanotowali run 16:3 za sprawą skutecznych rzutów wspomnianego Karola Pytysia oraz Aleksandra Wiśniewskiego (14 punktów), nie oddając inicjatywy do końca meczu.

Ogniwo Piratesports Szczecin – KS Hes BasketBall Wrocław 83:76 (25:22, 18:16, 15:21, 25:17)

fot. Euzebiusz Bożek

Po dość łatwej przeprawie we wrocławskiej Sali Sportów Walki Akademii Wychowania Fizycznego, graczy KS Sudety Jelenia Góra czekało twarde starcie w Kątach Wrocławskich z miejscowym Dijo. Gospodarze w połowie pierwszej odsłony osiągnęli 9-punktową nadwyżkę po akcjach podkoszowych Wojciecha Supruna (16 punktów, 8 zbiórek) i Michała Lipińskiego (14 punktów, 11 zbiórek). Jednak jeleniogórzanie zredukowali stratę do rywali do stanu 26:24 za sprawą punktów Patryka Ostrowskiego (15 oczek). W drugiej oraz w większości trzeciej kwarty zespoły grały kosz za kosz, uzyskując minimalną przewagę. Dopiero w ostatniej ćwiartce punkty z rzutów osobistych Ostrowskiego i Michała Kozaka (17 punktów) oraz trafienie trzypunktowe Łukasza Niesobskiego (16 punktów) dały 10-punktową zaliczkę dla gości, którzy dowieźli ją do końca. Tym samym drużyna grającego coacha Rafała Niesobskiego utrzymuje drugą lokatę w klasyfikacji grupy D.

Dijo Polkąty Maximus Kąty Wrocławskie – KS Sudety Jelenia Góra 75:84 (26:24, 17:19, 17:21, 15:20)

fot. Maks Sadowski

Pojedynek w sportowej hali przy Zespole Szkół Publicznych nr 1 w Pleszewie zamknął 23. serię gier w tej grupie. Zawodnicy KS Kosz Pleszew stoczyli bój z Röben Gimbasket Wrocław. Świetna postawa Grzegorza Małeckiego (28 punktów, 5 asyst) wystarczyła, aby koszykarze Alana Urbaniaka pokonali wrocławską ekipę 95:87. Obok wspomnianego Małeckiego skutecznymi trafieniami popisał się Mikołaj Spała (16 punktów, 8 zbiórek), dzięki którym pleszewianie prowadzili po 10 minutach sześcioma punktami. Wrocławianie w kolejnej części odrobili wszystkie straty m.in. trafiając trzykrotnie z dystansu oraz po punktach z półdystansu Bartosza Zubika. Pod koniec pierwszej połowy zespoły wymieniały się ciosami – trójki Marcina Pławuckiego (18 punktów) i lay-up Małeckiego dały minimalnie prowadzenie miejscowym 48:47. Po dłuższej przerwie obie ekipy nawiązały równorzędną walkę, która trwała do połowy czwartej kwarty (78:78). Gospodarze uciekli wrocławskiej drużynie na 1:18 sekund na ośmiopunktową przewagę po oczkach zdobytych przez Pawłuckiego i Małeckiego. Gracze Röbenu z tej różnicy nie mogli nic więcej zrobić. Po stronie gości mocne spotkanie rozegrał Maciej Kościuk, notując 27 punktów i 6 asyst.

KS Kosz Pleszew – Röben Gimbasket Wrocław 95:87 (28:22, 20:25, 23:22, 24:18)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *