Oni byli najlepsi… w 24. Kolejce Grupy B

fot. AZS UJK Kielce – koszykówka

Konfrontacja w kieleckim Centrum Sportu i Rehabilitacji UJK zainaugurowała 24. serię meczy w grupie B. Ekipa AZS-u UJK Kielce zagrała przed własną widownią z ZKS Stal Stalowa Wola. Zawodnicy Rafała Gila wysoko wygrali ze Stalą 103:82, choć zwycięstwo nie przyszło tak łatwo. Na początku drugiej części miejscowi osiągnęli pułap 15 oczek, dzięki skutecznym rzutom z pierwszej odsłony Jakuba Lewandowskiego (15 punktów), Michała Szwedo (19 punktów, 10 zbiórek) i Artura Busza (trójka plus lay-up). Zawodnicy Stali skrócili dystans do kieleckiej ekipy na osiem punktów po 20 minutach gry za sprawą dobrych zagrań Aleksandra Jadasia (13 punktów, 10 zbiórek oraz 5 strat). Po dłuższej przerwie goście jeszcze bardziej przybliżyli się do kielczan – po akcji dwa plus jeden Mateusza Gazarkiewicza (23 punkty), Stal przegrywała różnicą pięciu punktów. Jednak gracze AZS-u UJK włączyli drugi bieg. Dwie trójki Igora Jagiełły (13 punktów) oraz oczka zdobyte przez Olafa Brodę (12 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty) i Pawła Osiakowskiego dały 18-punktowe prowadzenie na 3:27 sekund przed końcem trzeciej ćwiartki. Ostatni zryw przyjezdnej ekipy nastąpił na początku ostatniej kwarty – trójka Mateusza Łabudy (12 punktów i 9 zbiórek), punkty Mateusza Gazarkiewicza i lay-up Konrada Nowika (12 punktów, 4 zbiórki, 4 przechwyty) zredukowały różnicę do miejscowych do stanu 78:74. Ostatnie słowo należało do ekipy z Kielc trafienia Blody oraz Szwedo okazały się na tyle skuteczne, że zawodnicy ze Stalowej Woli nie potrafili wstać. Zwycięstwo AZS-u UJK Kielce daje pewną szóstą lokatę w grupie B.

AZS UJK Kielce – ZKS Stal Stalowa Wola 103:82 (31:18, 18:23, 27:23, 27:18)

Jedno z wielu starć, które było z gatunku interesujących. W radomskiej hali sportowej Zespołu Szkół Budowlanych im. Kazimierza Wielkiego doszło do rywalizacji pomiędzy HydroTruck Sky Tattoo II Radom a KKS-em Tur Basket Bielsk Podlaski. Gracze Kamila Zakrzewskiego sprawili wielką niespodziankę, pokonując przed radomską publicznością miejscowych 91:79. W pierwszych dziesięciu minutach doszło do wymiany ciosów z obu stron, lecz z czasem radomianie przejęli inicjatywę. Celne trafienia z dystansu Aleksandra Lewandowskiego (24 punkty, 5 zbiórek, 4 asysty) oraz punkty z pomalowanego pola Kacpra Tyszki (16 oczek, 8 zbiórek) dały 10-punktową zdobycz (32:22). Jednak zawodnicy Tura pod sam koniec tej ćwiartki i następnej odrobili dwucyfrową różnicę dwie trójki plus lay-up Aarona Weresa (18 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty) i półdystans Tomasza Pisarczyka dał graczom z Bielska Podlaskiego minimalne prowadzenie 33:32. Ostatnie wyższe prowadzenie radomskiej drużyny było w połowie drugiej kwarty (43:36) po punktach spod obręczy Kacpra Wydry. Przyjezdni w następnym fragmencie ponownie złapali kontakt z gospodarzami za sprawą punktów Łukasza Kuczyńskiego (19 punktów, 5 zbiórek) oraz Aarona Weresa. Do przerwy Hydrotruck Sky Tattoo II prowadził 49:47. Po przerwie obie ekipy wychodziły na zmianę na dystans kilku oczek. Po trzech kwartach padł remis i wszystko sprowadziło się do decydujących dziesięciu minut. Celne trafienia z dystansu Rafała Króla (24 punkty i 14 zbiórek) i Mateusza Bębeńca wyprowadziły przyjezdną ekipę na 6-punktowe prowadzenie. Radomianie próbowali stawić opór przeciwnikom, trafiając akcję trzy plus jeden w wykonaniu Filipa Zegzuły. W kluczowych momentach spotkania miejscowym przestało cokolwiek wpadać do kosza, co bezwzględnie wykorzystali koszykarze z Bielska Podlaskiego. Skuteczne trafienia z linii rzutów osobistych Kuczyńskiego oraz Króla dały 10-punktową różnicę, z której radomska ekipa się nie podniosła. Podopieczni Marka Popiołka tym samym ponieśli drugą porażkę we własnym domu (a czwartą w obecnej kampanii), która otworzyła szansę zespołowi z Lublina na walkę o drugą lokatę.

HydroTruck Sky Tattoo II Radom – KKS Tur Basket Bielsk Podlaski 79:91 (32:28, 17:19, 19:21, 11:23)

fot. ŁKS Szkoła Gortata
HighlightsAdam

Pewny udział w fazie play-off zapewnili sobie koszykarze ŁKS-u AZS UŁ SG Łódź. Zawodnicy Piotra Zycha pokonali przed własną publicznością bijącą się o awans KK AZS UW Warszawa 86:58. Początek rywalizacji dużo lepiej rozpoczęli łodzianie, którzy w połowie drugiej kwarty mieli 19-punktowy bufor bezpieczeństwa. Znakomicie prezentował się w tym okresie Jacek Gwardecki (11 punktów, 5 zbiórek) wraz z Hubertem Lewandowskim. W dalszych fragmentach włączyli się łódzcy zmiennicy, którzy utrzymywali dwucyfrową zaliczkę. Moment zawahania miejscowych nastąpił w drugiej połówce tej ćwiartki, gdy dobrą zmianę w warszawskim zespole dał Rafał Baczyński, punktując z półdystansu. Zaraz po nim swoje trafienia dołożyli Daniel Olszewski oraz Jakub Kajka, które dały pod koniec drugiej kwarty 43:38. To było wszystko co warszawska ekipa mogła zrobić. Po zmianie stron zawodnicy ŁKS-u zbudowali przewagę w okolicach dwudziestu oczek, którą nie oddali już do końcowego gwizdka. W drugiej połowie brylował w ofensywie Bartłomiej Bartoszewicz, kończąc batalię z dorobkiem 22 punktów i 8 zbiórek. Po stronie gości najskuteczniejszym graczem był Hubert Stopierzyński – 16 punktów i 6 zbiórek. 13 punktów i 5 zbiórek dodał Dariusz Sarnacki. Warszawska ekipa aby myśleć o awansie do fazy play-off musieli wygrać trzy pozostałe mecze, lecz o zwycięstwa z Żubrami (u siebie) i Dzikami (wyjazd) będzie naprawdę ciężko.

ŁKS AZS UŁ SG Łódź – KK AZS UW Warszawa 86:58 (25:15, 21:23, 22:11, 18:9)

fot. Arkadiusz Spinek

Kolejny kroczek w stronę fazy play-off zrobili gracze Sokoła Ostrów Mazowiecka. Po dość nerwowej walce podopieczni Antonio Daykoli zwyciężyli z Akademią Koszykówki Legii Warszawa 94:91. W pierwszej części przyjezdni agresywniej grali w ataku, wypracowując 19-punktowy dystans za sprawą trafień Michała Kucharskiego (16 punktów), Mateusza Zozunia (28 punktów) oraz Jakuba Sadowskiego. Z czasem Sokoły opanowały sytuację w drugich dziesięciu minutach, gdy dobrymi akcjami popisał się Jakub Sienkiewicz (23 punkty, 6/9 zza łuku) wraz z Maciejem Cukierdą (18 oczek, 8 zbiórek). Swoje celne rzuty dołożyli Przemysław Słoniewski oraz Jan Grzeliński – jego punkty z osobistych dały do przerwy dwupunktowy deficyt (47:49). Po przerwie warszawscy zawodnicy wrócili do dobrej dyspozycji z pierwszej kwarty – obok dobrze grającego Zozunia swój rytm w ataku odnalazł Bartosz Proczek, trafiając kolejno lay-up oraz dwie trójki. Chwilę później sam Mateusz Zozuń dał kolejne oczka, budując ponownie dwucyfrową różnicę (76:65 na 1:28 przed końcem III kwarty). Jednak w dobrym momencie gry był Sienkiewicz, który trafił akcję trzy plus jeden – po 30 minutach Akademia wygrywała 78:71. Kluczowa okazała ostatnia odsłona, w której ekipa z Ostrowi Mazowieckiej wykorzystała słabszy fragment w ofensywie gości. Celne rzuty Aleksandra Szczerbatiuka (14 punktów, 5 asyst, 4 zbiórki, 4 przechwyty, ale też 4 straty) oraz Jakuba Sienkiewicza w serii punktowej 15:3 dało pięciopunktowe prowadzenie Sokołom, które dokozłowali do końcowej syreny.

Sokół Ostrów Mazowiecka – Akademia Koszykówki Legii Warszawa 94:91 (18:33, 29:16, 24:29, 23:13)

fot. AZS UMCS Lublin – koszykówka mężczyzn
HighlightsAdam

Niedzielne starcie w warszawskiej hali OSiR Śródmieście między Dzikami Warszawa a U!NB AZS UMCS Start II Lublin było najciekawszym meczem 24. serii spotkań grupy B. Koszykarze Przemysława Łuszczewskiego zrewanżowali się za porażkę poniesioną w pierwszej rundzie (przyp. red. 67:74 dla Dziki Warszawa), pokonując warszawian 102:85. Lublinianie tym samym przerwali zawodnikom Piotra Bakuna serię siedemnastu zwycięstw z rzędu. Obie ekipy w premierowej odsłonie wymieniały się ciosami, wychodząc naprzemiennie na prowadzenie – po dziesięciu minutach minimalnie prowadziły Dziki 29:28. Lubelską ekipę ciągnął Krzysztof Wąsowicz, notując w tej części 13 punktów (19 punktów, 8 asyst, 6 zbiórek w całej konfrontacji). W drugiej części warszawianie wyszli na siedmiopunktowe prowadzenie (41:34), dzięki trójkom Wojciecha Hałasa, Michała Wojtyńskiego (17 punktów, 4 asysty) oraz akcji dwa plus jeden Damiana Tokarskiego. Chwilę później, akademicy z Lublina zanotowali run 15:2 – celne akcje Szymona Jaworskiego (17 punktów), Karola Obarka (16 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty) i półdystans Mateusza Wiśniewskiego sprawiły, że to lublinianie mieli 6-punktową zaliczkę. Pod koniec pierwszej połowy uruchomił się Patryk Gospodarek (21 oczek), punktując spod kosza. Do przerwy padł remis 52:52 i druga połowa zapowiadała się obiecująco. Lublinianie w drugiej połowie wyszli na warszawskie boisko jeszcze bardziej zmotywowani – znakomite akcje podkoszowe Adama Myśliwca (15 punktów, 5 zbiórek), Bartłomieja Nycza i Kamila Waniewskiego dały pod koniec trzeciej kwarty 11-punktowy dystans. W czwartej warszawskie Dziki próbowali nawiązać kontakt z przeciwnikiem – dwie trójki Gospodarka zmniejszyły różnicę do pięciu oczek (83:78 dla AZS-u). Jednak lubelska ekipa przeprowadziła run 13:2, który okazał się ostatecznym ciosem dla warszawian. – Jechaliśmy z dobrym nastawieniem. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko – Dziki to czołowy zespół. Jak widać dużo walki, serca, zaangażowanie, wykonywanie założeń przedmeczowych sprawiają, że da się wszystko. W drugiej połowie przestało miejscowym wpadać w ataku, my trzymaliśmy się bardzo mocno i bez problemu dowieźliśmy zwycięstwo – komentuje pomeczowo Krzysztof Wąsowicz. – Zabrakło nam w drugiej połowie obrony. Jak tracimy we własnej hali 102 punkty to jest po prostu „kryminał”. To nie był nasz mecz. Lublinianie byli bardziej zdeterminowani, trafiali z czystych pozycji, ale również trochę cięższych rzutów i w pełni zasłużenie wygrali – mówi Gospodarek. Tym samym U!NB AZS UMCS Start II Lublin jako pierwszy zdobył warszawską twierdzę OSiR Śródmieście. Przed nimi dwa ostatnie mecze domowe z AZS-em UJK Kielce (7 marca) i Hydrotruck Sky Tattoo II Radom (18 marca). Te starcia będą kluczowe w walce o drugie miejsce.

Dziki Warszawa – U!NB AZS UMCS Start II Lublin 85:102 (29:28, 23:24, 18:25, 15:25)

Spotkanie pomiędzy MKS-em Ochota Warszawa a Żubry Białystok zostało przeniesione na 11 marca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *