Oni byli najlepsi… w 25. Kolejce Grupy B

fot. Maciej Biały

Warszawskie derby w sportowej hali Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego otworzyły przedostatnią kolejkę meczy w grupie B. W pierwszej połowie obie ekipy szły łeb w łeb. W drugiej połówce drugiej części warszawska Ochota wyszła na ośmiopunktowe prowadzenie po dwóch trójkach Mateusza Dobrowolskiego (26 oczek, 4 zbiórki) i półdystansie Adama Nowakowskiego. Taki stan utrzymał się po pierwszych dwudziestu minutach. Po zmianie stron koszykarze KK wyszli zmotywowani, co natychmiastowo przełożyło się na boiskowe wydarzenia. Skuteczne trafienia spod kosza Sylwestra Kusa (20 punktów, 7 zbiórek) i celne rzuty Huberta Stopierzyńskiego (13 punktów, 9 zbiórek) dały siedmiopunktową zaliczkę dla podopiecznych Konrada Budki w połowie trzeciej części. W ostatniej ćwiartce zawodnicy MKS-u odrobili wszystkie straty, a chwilę później punkty spod obręczy Mateusza Górki (19 punktów, 11 zbiórek) i trafienia z dystansu Krzysztofa Grudnia (22 punkty, 9 zbiórek) pozwoliło przyjezdnym prowadzić w połowie tej odsłony 69:64. W ostatnich czterech minutach obie ekipy zaliczyły serię punktową – akcja dwa plus jeden Kusa dała na 1:15 sekund pięciopunktową różnicę (74:69) na korzyść KK AZS UW Warszawa. Ostatnie słowo należało do przyjezdnych, którzy po punktach Dobrowolskiego (2/2 z osobistych plus lay-up) i Grudnia (4/4 z linii rzutów osobistych) doprowadzili do dodatkowych emocji w dogrywce. – W drugiej połowie zostawiliśmy nasze problemy w szatni i wyszliśmy na parkiet udowodnić sobie i kibicom, że potrafimy stawić czoła przeciwnościom i na parkiecie pokazać miłość do koszykówki. Jednak ostatnie 25 sekund meczu było spektaklem dla drużyny z Ochoty, która pokazała co oznacza zostawić serce na parkiecie. W ten krótki czas odrobili 6 punktową stratę doprowadzając do dogrywki, której efekt końcowy był nagrodą za walkę w każdej sekundzie meczu – mówi Stopierzyński. W dodatkowym czasie gry kluczowe okazały się trafienia spod obręczy Górki oraz oczka Dobrowolskiego z pomalowanego pola i rzutów osobistych. Najlepszym zawodnikiem w ekipie KK był Damian Zapert, dając z ławki 23 punkty i 11 zbiórek.

KK AZS UW Warszawa – MKS Ochota Warszawa 86:95 (15:19, 12:16, 30:18, 20:24, d: 9:18)

fot. Michał Szolc

Najbardziej ciekawe starcie tej kolejki odbyło się w sportowej hali Uniwersytetu w Białymstoku. Żubry Białystok skonfrontowały się z Dzikami Warszawa. Miejscowi chcieli odegrać się za sromotną porażkę z pierwszej rundy (przyp. red. w 12. kolejce Dziki pokonały Żubry 108:68) oraz powalczyć o czwartą lokatę, dającą przewagę parkietu w pierwszej rundzie fazy play-off. Warszawianie zaś chcieli utrzymać fotel lidera po porażce z zeszłego tygodnia na własnym boisku z lublinianami. W pierwszej kwarcie obie drużyny grały kosz za kosz przy nieznacznym prowadzeniu warszawian 17:16. W kolejnych minutach Dziki powiększyły różnicę do pięciu oczek po 10 minutach, dzięki akcjom Patryka Gospodarka (26 punktów, 6 asyst) i trójce Damiana Tokarskiego (13 oczek). Białostocczanie w drugiej odsłonie wyszli na minimalne prowadzenie (33:32 po upływie trzech i pół minut II ćwiartki) za sprawą trafień Andrzeja Misiewicza (22 punkty) i punktów spod kosza Arkadiusza Zabielskiego (22 punkty, 7 zbiórek). Po dłuższym czasie Żubry uciekły na 9-punktową różnicę po celnych rzutach Misiewicza i trafieniu zza łuku Michała Wielechowskiego (18 oczek). Jednak celną trójką w warszawskim teamie popisał Michał Wojtyński (15 punktów), lecz po dwóch częściach ekipa z Białegostoku prowadziła 51:44. Po zmianie stron goście z Warszawy wzięli się do roboty – obok Gospodarka i Wojtyńskiego z dobrej strony pokazali się Kamil Czosnowski (14 oczek, 4 zbiórki) oraz Marcin Marchoff (12 punktów) – jego trzy celne rzuty zza linii 6,75m dały minimalne prowadzenie Dzikom po trzech częściach 74:73. Na początku czwartej kwarty obie drużyny grały kosz za kosz – po półdystansie Misiewicza, gospodarze prowadzili 83:81 na 5:52 przed końcem batalii. Konfrontację przejęli goście, notując w ciągu następnych czterech minut run 16:2. W kluczowym momencie punkty zdobywali Gospodarek z Wojtyńskim, co dla graczy Krzysztofa Kalinowskiego okazały się ostatecznym ciosem w plecy. – W drugiej połowie zagraliśmy dużo lepiej w obronie. Dzięki temu mecz skończył się na naszą korzyść. Cieszymy się, że udało nam się zwyciężyć, pomimo 10-punktowej straty, którą mieliśmy na początku trzeciej kwarty. Pokazaliśmy wielki charakter i wyciągnęliśmy to spotkanie – skomentował po zakończonym meczu Wojtyński. Dziki Warszawa pokonali po raz drugi w obecnej kampanii Żubry Białystok 103:89, zapewniając sobie już do końca rundy zasadniczej grupy B fotel lidera.

Żubry Białystok – Dziki Warszawa 89:103 (22:27, 29:17, 22:30, 16:29)

fot. Martyna Szczotka

Ósmy raz barierę 100 punktów przekroczyli koszykarze U!NB AZS UMCS Start II Lublin. W lubelskiej hali MOSiR podopieczni trenera Przemysława Łuszczewskiego bez większych problemów rozprawili się z AZS-em UJK Kielce 100:65. Kluczowa okazała się pierwsza połowa meczu, w której przyjezdni mieli spory problem z obroną strefową lublinian, zdobywając w ciągu dwudziestu minut zaledwie dwadzieścia dwa oczka. Miejscowi skrzętnie to wykorzystali, punktując rywali po stratach (26 strat – 26 punktów AZS-u UMCS) oraz po zbiórkach w ataku (16 punktów po ponowieniu), a także byli skuteczniejsi z gry. – Lublinianie pokazali u siebie, że potrafią bardzo dobrze bronić. Mieliśmy ogromne problemy ze skonstruowaniem dobrej akcji na ich połowie. Często popełnialiśmy straty spowodowane agresywną presją. Bardzo agresywnie szli na tablicę i myślę, że zasłużenie wygrali. Wynik oddaje tak naprawdę to, co się działo na parkiecie – skomentował Michał Szwedo. W drugiej połowie przewaga lubelskiej drużyny osiągnęła pułap 30 punktów, z której kielczanie byli już bezsilni. – Byliśmy bardzo dobrze przygotowani na ich kontry, szybkie ataki. Wiedzieliśmy, że musimy szybko wracać do obrony, żeby doskonale bronić. Udało nam się to w pierwszej połowie. Jedynie w trzeciej części mieliśmy mały przestój, ale dociągnęliśmy zwycięstwo do końca – mówi po spotkaniu Szymon Jaworski. Fenomenalny występ zaliczył wspomniany wcześniej Jaworski, notując 25 punktów, 7 przechwytów, 4 asysty i 3 zbiórki. Swoje trzy grosze dorzucił Karol Obarek (20 punktów, 7 zbiórek), Mateusz Wiśniewski zaliczył double-double (14 oczek i 16 zbiórek), a bliski wyczynu triple-double był Krzysztof Wąsowicz (13 punktów, 10 zbiórek, 9 asyst). W kieleckim zespole najlepszy był Michał Szwedo, zaliczając podwójną zdobycz – 35 punktów i 12 zbiórek, lecz zabrakło punktów graczy z pierwszej piątki.

U!NB AZS UMCS Start II Lublin – AZS UJK Kielce 100:65 (29:11, 18:11, 26:27, 27:16)

fot. bielsk.eu

Niezłe widowisko obejrzeli widzowie w sportowej hali Szkoły Podstawowej nr 3 w Bielsku Podlaskim. KKS Tur Basket Bielsk Podlaski mierzył się z Sokołem Ostrów Mazowiecka. Niesamowity występ Łukasza Kuczyńskiego (42 punkty i 13 zbiórek) zaprowadził zawodników Kamila Zakrzewskiego do siedemnastego zwycięstwa, pokonując rywali 97:90. Zawodnicy z Ostrowi Mazowieckiej po raz kolejny przepuścili szansę na wywiezienie z obcego terenu dwóch punktów. W pewnym momencie przewaga Sokoła wynosiła 13 punktów pod koniec premierowej odsłony – w następnej części koszykarze Tura złapali rytm w rzutach dystansowych. Celne trójki Aarona Weresa (18 punktów, 6 asyst), Bartosza Wróblewskiego, punkty Rafała Króla (15 punktów, 10 zbiórek, 6 asyst) oraz Łukasza Kuczyńskiego (trójka plus lay-up) zmniejszyły przewagę przyjezdnych do dwóch punktów (54:52). W drugiej połowie goście nadal byli stroną dominującą – znakomite zawody dla graczy Antonio Daykoli grali: Aleksander Szczerbatiuk (28 punktów, 7 asyst, 5 zbiórek) wraz z Pawłem Łapińskim (27 oczek, 7 zbiórek), którzy byli skuteczni spod kosza. W ostatnich siedmiu minutach rywalizacji zawodnicy Tura złapali wiatr w żagle – celne rzuty Weresa, Kuczyńskiego, a także Pawła Lewandowskiego przesądziły o końcowym wyniku.

KKS Tur Basket Bielsk Podlaski – Sokół Ostrów Mazowiecka 97:90 (26:35, 26:19, 16:17, 29:19)

fot. HydroTruck Radom

Gracze HydroTruck Sky Tattoo II Radom nie pozostawili cienia złudzeń w sportowej hali MOSiR w Stalowej Woli. Zawodnicy Marka Popiołka pokonali ZKS Stal Stalową Wolę 90:70. Radomianie w pierwszej odsłonie wypracowali sobie 9-punktowy dystans, dzięki celnym oczkom spod obręczy Kacpra Rojka czy Kacpra Tyszki (19 punktów, 9 zbiórek). Koszykarze Stali w drugiej części zaliczyli run 15:3, po którym uzyskali trzypunktowe prowadzenie (29:26). Skutecznymi rzutami popisał się Mateusz Gazarkiewicz (10 oczek, 6 zbiórek) we współpracy z Konradem Nowikiem (18 punktów, 7 zbiórek). Po dłuższej chwili słabszej gry radomska ekipa wróciła na właściwe tory – celne strzały Jakuba Zalewskiego (19 punktów, 4 asysty) i kolejne punkty Tyszki dały do przerwy sześciopunktową nadwyżkę dla przyjezdnych (40:34). Po zmianie stron goście odskoczyli z wynikiem, notując serię 19:2 zapewniającą bardzo pewną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Radomski zespół nadal walczy o drugą lokatę, tracąc do lublinian jedno zwycięstwo. Najbliższe dwa spotkania – 15 marca (zaległe z Akademią Koszykówki Legia Warszawa) oraz 18 marca (wyjazdowe z U!NB AZS UMCS Start II Lublin) będą decydujące.

ZKS Stal Stalowa Wola – HydroTruck Sky Tattoo II Radom 70:90 (14:23, 20:17, 13:29, 23:21)

W związku z decyzjami władz odnośnie koronawirusa rywalizacja między Akademia Koszykówki Legii Warszawa – PKK 99 Pabianice została odwołana. Termin spotkania został tymczasowo przełożony na 31 marca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *